- 4 X 4 1:09
- Babies 1:34
- Mountainous 2:04
- We Came Out Like Tigers 1:38
- All Dads Alike 1:49
- Boy Club 4:53
- I've Got This One Partner 2:14
- Wated Again, Again 1:36
- Squeeze Your Eyes So Tight 1:06
- Mother Russia 1:29
- The Big Idea 2:47
- Lunch Money 1:22
- We'd Never Assume That 1:59
- Brickface 1:59
Wives - Erect the Youth Problem (2004)
Wingnut Dishwashers Union - Never Trust a Man Who Plays Guitar (2008)
- Never trust a man who plays guitar
- Free and alone
- fuck shit up (whanana)
- Reason to breathe
- Do you wanna go to party town?
- Just because I don't say anything doesn't mean I've got nothing to say
- D.I.Y gangsta (T.R.E.A.M.)
- Picking sides
- Love song
- Jesus does the dishes
- No future (road song)
- For a girl in Rhinelander, WI
- Stop being so cool & get silly
- Ain't nobody's business
Deerhunter - Cryptograms (2007)
- Intro 2:50
- Cryptograms 4:17
- White Ink 4:59
- Lake Somerset 3:49
- Providence 4:08
- Octet 7:50
- Red Ink 3:40
- Spring Hall Convert 4:29
- Strange Lights 3:38
- Hazel St. 3:48
- Tape Hiss Orchid 1:12
- Heatherwood 3:37
Ceremony - Rohnert Park (2010)
- Into The Wayside Part I / Sick
- M.C.D.F.
- Moving Principle
- The Doldrums (Friendly City)
- Open Head
- Into The Wayside Part II
- Terminal Addiction
- Don't Touch Me
- Back In '84
- All The Time
- The Pathos
- Nigh To Life
- Into The Wayside Part III
Death from Above 1979 - Heads Up (2002)
Wczoraj, na Coachella festival miał miejsce pierwszy oficjalny występ (bo wcześniej był chyba jakiś mniej oficjalny, na SXSW, który skończył się zamieszkami) Death from Above 1979 po długiej przerwie. Sytuacja jest troche dziwna, bo zespół rozpadł się zanim zdobył swoją prawdziwą popularność, a teraz wraca w nigdy wcześniej nie przyjętej chwale. O DFA1979 więcej rozpisywałem się przy wrzucie długrającego albumu. Teraz na nowej fali hajpu warto dorzucić ich EPkę która, co by nie mówić, jest sążna.
- Dead Womb
- Too Much Love
- Do It! (Live)
- My Love Is Shared
- Losing Friends
- If We Don't Make It We'll Fake It
Best Coast - Sun Was High (So Was I) 7''
Tracklist
- Sun Was High (So Was I)
- So Gone
- That's The Way Boys Are
No Age - Weirdo Rippers (2007)
15 kwietnia No Age zagra w warszawskim Powiększeniu. Realistycznie obstawiam, że większość kawałków zagrają ze swojego najnowszego albumu Everything in Between, który niestety jest taki sobie. Krążek został skopany przede wszystkim na poziomie produkcji, a to połowa, jeśli nie większość uroku tego zespołu. Glitter z ciekawym skrzypem prowadzącym melodie, czy Fever Dreaming dają radę, reszta utworów nie trzyma już takiego poziomu. Lepiej wrócić do ich wcześniejszych nagrań - Nouns i dzisiaj opisywanego Weirdo Rippers, które są bezdyskusyjnie majstersztykiem.
- Every Artists Needs A Tragedy 3:38
- Boy Void 1:45
- I Wanna Sleep 2:59
- My Life's Alright Without You 1:59
- Everybody's Down 2:20
- Sun Spots 1:22
- Loosen This Job 3:40
- Neck Escaper 2:08
- Dead Plane 4:12
- Semi-Sorted 3:46
- Escarpment 4:01
Pocahaunted - Peyote Road (2008)
- Divine Flesh (16:32)
- Heroic Doses (17:16)
Eagles of Death Metal - Peace Love Death Metal (2004)
- I Only Want You
- Speaking In Tongues
- So Easy
- Flames Go Higher
- Bad Dream Mama
- English Girl
- Stacks O' Money
- Midnight Creeper
- Stuck In The Metal
- Already Died
- Kiss The Devil
- Whorehoppin (Shit, Goddamn)
- San Berdoo Sunburn
- Wastin' My Time
- Miss Alissa
Japandroids - Post-Nothing (2009)
Początkowo Brian King i David Prowse szukali wokalisty, na szczęście podjęli słuszną decyzję i sami się tą rolą podzielili. Jedynie z perkusji, pomysłowo przetworzonej gitary i chórków, z których bije braterskość powstało coś zupełnie nowego.
Post-Nothing to z jednej strony melancholijne utyskiwanie dwójki przyjaciół za minionymi czasami młodości, z drugiej satysfakcja i radość, że w ogóle tych chwil mogli doświadczyć. W całym albumie czuć błogość i bryzę znad Pacyfiku, która trafia na plaże Vancouver (BC, Canada), gdzie garstka najlepszych znajomych spotyka się przy piwie zaczepiając dziewczyny i wspominając dawne czasy. Oprócz kojących, niskich szumów w brzmieniu Japandroids doszukać się można słodkich melodii i rytmu z idealnie wyczutymi pauzami. Łącząc te elementy jesteśmy na drodze do głębokiego rozmarzenia nie poprzestając jednak z machaniem głowy. Dynamika utworów jest świetnie przemyślana, praktycznie każdego kawałka słucha się z wielką przyjemnością, nic nie nuży, ani nie męczy.
Ten album to zdecydowanie tzw. grower - z każdym przesłuchaniem brzmi coraz lepiej. Na Post-Nothing miało się znaleźć więcej kawałków ale Japandroidsom zabrakło kasy - pewnie woleli ten czas spędzić na plaży. Szkoda, bo chyba jedyną rzeczą jaką mogę zarzucić temu albumowi to właśnie jego czas trwania.
- The Boys Are Leaving Town 3:59
- Young Hearts Spark Fire 5:03
- Wet Hair 3:09
- Rockers East Vancouver 4:29
- Hearts Sweats 4:22
- Crazy/Forever 6:01
- Sovereignty 3:31
- I Quit Girls 4:54
Salem - King Night (2010)
O Salem wspominałem ostatnio w rocznym podsumowaniu. Początkowo był to solowy projekt Johna Hollanda, jednak po roku istnienia szeregi Salem zasiliło już jego dwóch znajomych. Ich pierwszą EPka z obiecującym tytułem Yes I Smoke Crack wydana w 2008 roku została wyprzedana w samej przedsprzedaży. Dwa lata później mieli okazję zremiksowania utworu z drugiego albumu HEALTH i pojawienia się na specjalnej kompilacji HEALTH::Disco2 zaraz obok Crystal Castles. Pare miesięcy po tym momencie Salem wydaje swój pierwszy album długogrający King Night wywołując burzę wśród dziennikarzy muzycznych obfitującą w określenia na nowy gatunek zwany witch house czy rape gaze. Sam z taką muzyką spotykam się po raz pierwszy.
Wyobraźcie sobie obskurnie zniekształcone syntezatory rodem z horrorów klasy b z lat 80., do tego charakterystyczną dla dubstepu, pomieszaną synkope obfitującą w sample z automatu perkusyjnego i basowy, murzyński (ale rapowany przez białego), hip-hopowy flow, wszystko utrzymane jest w szamańsko-mistycznym, ezoteryczno-okultystycznym klimacie prosto z cmentarza powitego mgłą. Jezu, z czym trzeba dzisiaj wyskoczyć, aby być oryginalnym. Jeśli chodzi o wizerunek, to nie jest gorzej - dorastanie w slumsach, dragi, dużo "I don't know" i "Ummm" w wywiadach. Pustka i tajemnica.
Album promowany jest pierwszym, tytułowym kawałkiem, w którym wykorzystany jest sample z znanego utworu Christmas Carol "O Holy Night" i niezwykle mrocznym teledyskiem. Asia zaskakuje gabberowym bitem, a jeśli chodzi o mojego faworyta to jest nim zdecydowanie Trapdoor. Warto też zwrócić uwagę na Redlights, które pojawiło się już na dwóch wcześniejszych EPkach.
It's all blurred out, aye bitch!
- King Night 3:49
- Asia 3:35
- Frost 3:24
- Sick 3:19
- Release Da Boar 5:00
- Trapdoor 4:31
- Redlights 3:42
- Hound 4:32
- Traxx 4:41
- Tair 2:08
- Killer 4:51
Crocodiles - Summer of Hate (2009)
Crocodiles zdobyło rozgłos dzięki No Age, którzy na swoim blogu ich pierwszy singiel uznali za jeden z lepszych kawałków 2008 roku. Z kolei wydając w następnym roku Summer of Hate zasłużyli już sobie na Critics' Choice ze strony New York Timesa.
Kiedy odpalisz Forfitery od razu poczujesz lata 80., głównie za sprawą automatu perkusyjnego i kojących melodii wydostających się z klawiszy odzianych w tremolo. Nieprzypadkowe również wydaje się zaczerpnięcie nazwy zespołu z albumu post-punkowego Echo & the Bunnymen. Krokodyle nie mogą też uniknąć porównań z Jesus and Mary Chain, na Summer of Hate New Wave kłania się naprawdę nisko. Crocodiles wyróżniają się za sprawą zmieszania tychże klimatów z noise popową sceną San Diego, dla której poprzedni rok okazał się "5 minutami". Aktualnie jest już trochę gorzej, głównie za sprawą ambicji weteranów na wskoczenie do playlist MTV i braku świeżości.
Brzmienie Summer of Hate można sprowadzić do obrazka zaśmieconej plaży późnym wieczorem. Napchana efektami gitara z każdym szarpnięciem zlewa się i kłębi w brudnym szumie, który wysokością częstotliwości niekiedy dorównuje zgrzytowi zębów czy piskowi tablicy kreślonej kredą. Wcześniej opisane klawisze wraz z cynicznym wokalem śpiewającym nihilistyczne teksty pogrążają odbiorce w hipnozie przepełnionej tajemnicą.
Predatory kurwa naprawdę dają radę, jeden z ciekawszych debiutów 2009 roku.
- Screaming Chrome 0:48
- I Wanna Kill 4:36
- Soft Skull (In My Room) 2:32
- Here Comes The Sky 4:15
- Refuse Angels 2:43
- Flash Of Light 5:05
- Sleeping With The Lord 3:19
- Summer Of Hate 3:33
- Young Drugs 7:12
Animal Collective - Strawberry Jam (2007)
DOWNLOAD (link usunięty)Po freak folkowym Sung Tongs i Feels Animal Collective obrało bardziej elektroniczny kierunek. Na Strawberry Jam znajduje się masa zbłąkanych sampli i loopów, więcej tutaj też krzyków i śmiałego eksperymentowania z szumami. Generalnie czuć wyższe psychedeliczne stężenie. Piosenki są bardziej skoczne, a chwiejny, zaniepokojony wokal emanuje agresywną euforią. Strawberry Jam unosi słuchacza gdzieś między obłoki w akompaniamencie bębnów imitujących tętno, aby zaraz uderzyć cię po mordzie hi-hatem zgranym z wrzaskiem i zrzucić w obłąkańczy wir.
- Peacebone 5:13
- Unsolved Mysteries 4:25
- Chores 4:30
- For Reverend Green 6:34
- Fireworks 6:50
- #1 4:32
- Winter Wonder Land 2:44
- Cuckoo Cuckoo 2:45
- Derek 3:01
Reformat the Planet (video)

HEALTH - s/t (2007)
To nie jest muzyka która podejdzie większości z was. HEALTH to awangardowy noise band z Los Angeles należący do tego samego klubu co ostatnio opisywany No Age - The Smell. Oblicze tego 4-piece'u jest z jednej strony wypełnione atonalnością, szumem i dźwiękami, których pochodzenia nie chciałbyś znać, z drugiej minimalizmem, posługiwaniem się ciszą.
Żeby najlepiej opisać brzmienie tego zespołu wyobraź sobie świt ludzkości, wnętrze jaskini, rytualne bębny, wywoływanie duchów przy ognisku i sople arktycznych melodii jako pozostałość z ostatniej epoki lodowcowej. Perkusja jest naprawdę potężna, to fundament i przestrzeń dla wszystkich utworów, wraz z wrzaskami atakuje pierwotnym zdziczeniem i stoi w opozycji do futurystycznych zoothornów (sprzężonych efektów gitarowych z mikrofonem). Kawałki okresowo nawiedza wokal przypominający chorały gregoriańskie. Jeżeli to wszystko nie spowodowało u ciebie jeszcze zmarszenia brwi to możesz rozważyć sciągnięcie tego albumu.
HEALTHa trzeba słuchać głośno, inaczej całe zaskoczenie na którym bazuje album traci na znaczeniu. Mimo, że tej samozwańczej płyty polecam słuchać w całości warto zwrócić uwagę na najpopularniejszy kawałek "Crimewave", który został zremiksowany i wydany przez Crystal Castles ("Courtship" i "Courtship Dating" to też nie przypadek). Kiedy myślisz, że struktura kompozycji (której w całym albumie jak na lekarstwo) rozpada się na najdrobniejsze kawałki, zapadnia zrobiona z dodatkowego toma rozsypuje ją na jeszcze mniejsze okruchy. HEALTH wybudował pomost między muzyką elektroniczną a noisecore'em.
ZDROWIE nie kręci się tylko wokół muzyki, przesiębiorczo wykorzystują swój hype i już w tym roku będzie się można od nich spodziewać internetowej tv serii - HealthVision i linii odzieżowej. Jeśli nie znasz HEALTHa nie masz prawa nazywać się hipsterem.
- Heaven 2:37
- Girl Attorney 0:36
- Triceratops 3:14
- Crimewave 2:04
- Courtship 0:56
- Zoothorns 2:49
- Tabloid Sores 2:50
- / / M \ \ 3:26
- Glitter Pills 3:38
- Perfect Skin 4:21
- Lost Time 2:12
No Age - Nouns (2008)
Zespół grał w tym roku na OFF Festival w Katowicach, jak dla mnie najlepszy koncert z całego festiwalu!
- Miner 1:50
- Eraser 2:40
- Teen Creeps 3:25
- Things I Did When I Was Dead 2:27
- Cappo 2:42
- Keechie 3:27
- Sleeper Hold 2:26
- Errand Boy 2:41
- Here Should Be My Home 2:03
- Impossible Bouquet 2:09
- Ripped Knees 2:53
- Brain Burner 1:51
Hella - Hold Your Horse Is (2002)
Hella to duet złożony z gitarzysty Spencera Seima i niezwykle cenionego za talent i mnogość projektów perkusisty Zacha Hilla. Dwójka kalifornijczyków gra klasyczny przykład math rocka z zawiłym, jeśli w ogóle istniejącym metrum. Jest to niesamowicie techniczna i szybka gra, która zmęczy niejednego słuchacza po bardzo krótkim czasie. Warto jednak nie poddawać się w odkrywaniu wizji duetu by w ostateczności poczuć, że ich muzyka działa jak masaż, w którym wyprostowane dłonie są równolegle skierowane do zmarszczek na naszej korze mózgowej. Gitara w Hella oparta jest przede wszystkim na tappingu (czyli struny są dociskane, a nie szarpane jak zazwyczaj), a luźna struktura utworów kojarzy się z jazzem. Brzmienie charakteryzuje mrowie iskier, kłujących pinezek i spadających gwiazd. Ciężko uwierzyć, że istnieją na ziemi ludzie, którzy są w stanie zapamiętać, a następnie odegrać z niezachwianym tempem tego typu kawałki.
- The D. Elkan 0:43
- Biblical Violence 3:03
- Been A Long Time Cousin 3:51
- Republic Of Rough And Ready 3:44
- 1-800-Ghost-Dance 3:45
- Brown Metal 3:54
- Cafeteria Bananas 3:41
- City Folk Sitting, Sitting 7:07
- Better Get A Broom! 4:20
Edward Sharpe and the Magnetic Zeros - Up from Below (2009)
Edward Sharpe and the Magnetic Zeros to monumentalny projekt stworzony przez Alexa Eberta znanego wcześniej z Ima Robot. Dziesięciu zaangażowanym muzykom udało się wskrzesić ideał hipisowskiej komuny wykreowanej przez The Mamas & the Papas, popisując się przy okazji rozległością aranżacji, w której usłyszymy charakterystyczne brzmienie folk rocku wzmocnione motownowym bitem, banjo, akordeonem i trąbkami otaczającymi harmoniczne wokale oraz katarynkowe melodie punktowane na klawiszach i różnorodnych gitarach. Utwory z Up from below przepłnione są miłością, szczęściem i ckwliwością w takim stopniu, że chyba tylko robot się nad nimi nie rozczuli.
Tracklist:
- 40 Day Dream 3:54
- Janglin 3:50
- Up From Below 4:10
- Carries On 4:31
- Jade 3:44
- Home 5:06
- Desert Song 4:30
- Black Water 3:51
- Come In Please 5:07
- Simplest Love 2:53
- Kisses Over Babylon 5:16
- Brother 3:57
- Om Nashi Me 6:16
Them Crooked Vultures - s/t (2009)
- No One Loves Me & Neither Do I 5:10
- Mind Eraser, No Chaser 4:07
- New Fang 3:49
- Dead End Friends 3:16
- Elephants 6:50
- Scumbag Blues 4:27
- Bandoliers 5:43
- Reptiles 4:16
- Interlude With Ludes 3:45
- Warsaw Or The First Breath You Take After You Give Up 7:50
- Caligulove 4:55
- Gunman 4:47
- Spinning In Daffodils 7:28
Wavves - Wavvves (2009)
Pierwszy album przeszedł bez większego echa - może dlatego, że został wydany tylko na kasecie audio. Za to jego drugi album - Wavvves pokazał prawdziwą siłę przekazu pitchforka, który mocno promował nowe dokonania Nathana Williamsa doprowadzając do nienaturalnej wręcz popularności jak na tego typu projekt. Nie trzeba było długo czekać na hordy haterów skandujących "overrated!" paradoksalnie roznoszących dalej wieść o nikomu wcześniej nieznanym muzyku.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w ucho na tym albumie to kompletny brak jakości. Pełno tutaj przypadkowych trzasków, szumów i echa. Przesterowana gitara na reverb przygrywa surf rockowe riffy, w perkusji można wyczuć ducha The Tornadoes, a w chórkach nucone są falsetem chwytliwe melodie. Abstrakcyjne teksty zahaczają o tematykę plaży, gothów, demonów, duchów i zioła. W stylu Wavves nie sposób też nie wspomnieć o motywie deskorolki, fascynacji kiczem i ogólnym zblazowaniu. Nathan Williams wypracował charakterystyczne brzmienie za pomocą prostych środków - lubię to!
- Rainbow Everywhere 1:29
- Beach Demon 3:32
- To The Dregs 1:56
- Sun Opens My Eyes 3:21
- Gun In The Sun 2:34
- So Bored 3:14
- Goth Girls 3:13
- No Hope Kids 2:14
- Weed Demon 2:39
- California Goths 2:21
- Summer Goth 2:05
- Beach Goth 3:52
- Killr Punx, Scary Demons 1:45
- Surf Goth 2:09


















