DPKNWJT26F3H

Podstrony

Death from Above 1979 - Heads Up (2002)


Wczoraj, na Coachella festival miał miejsce pierwszy oficjalny występ (bo wcześniej był chyba jakiś mniej oficjalny, na SXSW, który skończył się zamieszkami) Death from Above 1979 po długiej przerwie. Sytuacja jest troche dziwna, bo zespół rozpadł się zanim zdobył swoją prawdziwą popularność, a teraz wraca w nigdy wcześniej nie przyjętej chwale. O DFA1979 więcej rozpisywałem się przy wrzucie długrającego albumu. Teraz na nowej fali hajpu warto dorzucić ich EPkę która, co by nie mówić, jest sążna.


Tracklist
  1. Dead Womb
  2. Too Much Love
  3. Do It! (Live)
  4. My Love Is Shared
  5. Losing Friends
  6. If We Don't Make It We'll Fake It

Wavves - Rarities & B-Sides


Tracklist

Wavves/Wavvves era
  1. Here's To The Sun (California Goths 7" B-side)
  2. Loser Year
  3. Friends Were Gone
  4. Jetplane (Staying an A)
  5. How Are You? (So Bored 7" B-side)
  6. To The Dregs (version 2) (To The Dregs 7" B-side)
  7. Satan Try to Stop Me


Zach Hill era
  1. Goldy Lox
  2. Mickey Mouse
  3. Hula Hoop
  4. Glued
  5. Cool Jumper
  6. Horse Shoes
+ Daytrotter Session


King of the Beach era
  1. Mutant
  2. In the Sand (live)
  3. Nervous Breakdown (Black Flag cover) (live)
  4. Bug (live)
  5. TV Luv Song
  6. Stained Glass (Won’t You Let Me Into Yr Heart)

Best Coast - Sun Was High (So Was I) 7''


Bethany Cosentino, dziewczyna Nathana Williamsa, znana wcześniej z drone'owych eksperymentów w Pocahaunted ostatnimi czasy założyła zespół grający bardziej przystępną muzykę, mianowicie surf rock przyjemnie rozmazany słabą jakościa nagrania. Best Coast w sumie niczym się szczególnym nie wyróżnia, po prostu wygodnie się tego słucha. Zamiast wypromowanego, długogrającego Crazy for You, który brzmi tak sobie, wrzucę świetnego 7-incha, czyli taki mniejszy winyl, na którym mieści się tylko singiel i kilka innych kawałków. Nie widzę z resztą sensu słuchania takiej muzyki w większych ilościach, a ten 7-inch idealnie spełnia się w swojej roli. Błogość sobotniego poranka w blasku słońca na plaży w pigułce.



Tracklist
  1. Sun Was High (So Was I)
  2. So Gone
  3. That's The Way Boys Are

Weedeater - Jason... the Dragon (2011)



No i mamy w tym roku pierwszy album godny polecenia. Tym razem przyszykujcie swoje dziewicze membrany na ogromne pokłady ciężaru i przesteru, który zrywa tapetę ze ścian. Black Sabbath grało ciężką muzykę, a amatorzy tego brzmienia na przestrzeni lat wypracowali wiele różnych gałęzi. Jedną z nich jest stoner doom, którego godnym przedstawicielem jest właśnie Weedeater.  
Właśnie, Weedeater, nazwa zupełnie nieprzypadkowa, bo zespół ma w swoim zwyczaju konsumowanie hurtowych ilości konopii przed występem. Czasem prowadzi to do torsji na scenie, akurat w trakcie przygrywania basowego riffu. Witaj w szalonym świecie doom metalowych potheadów przyswajających takie ilości thc, o których nawet najbardziej opasły murzyn z getta może jedynie pomarzyć. Naprawdę nie mam pojęcia, jak oni z tym wszystkim są w stanie przemieszczać się na trasie koncertowej nie robiąc postoju w areszcie. 
[wycięte - anon celnie się czepił jednego słowa] Jason... the Dragon na tle poprzednich nagrań wybija się jakością produkcji, spójnością i przystępnością w słuchaniu. Jeśli ktoś potrafi podchodzić do niektórych klimatów z dystansem i nie ma jakichś ślepych, stylistycznych uprzedzeń to ten album mu podejdzie. Smok Jason, z całym swoim urozmaiconym asortymentem ryków i chrząknięć, to taki entry-level do stoner dooma, nie wspominając już o komicznym Palm and Opium czy wykończeniówce całego krążka. Warto spróbować, uroki rezonującej czaszki są nieocenione.

Weedeater jakiś czas temu koncertował w Warszawie, teraz ponownie nas odwiedzi na Asymmetry Festival we Wrocławiu.

Tracklist
  1. The Great Unfurling
  2. Hammerhandle
  3. Mancoon
  4. Turkey Warlock
  5. Jason...The Dragon
  6. Palms And Opium
  7. Long Gone
  8. March Of The Bipolar Bear
  9. Homecoming
  10. Whiskey Creek

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...