DPKNWJT26F3H

Podstrony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noise punk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noise punk. Pokaż wszystkie posty

Death from Above 1979 - You're a woman, I'm a Machine (2004)



Death from Above to duet, który udowodnił że nie potrzeba gitary aby dobrze napierdalać. A właściwie pokazał, że wystarczą 2 osoby - Sebastian Gainger na wokalu i perkusji oraz Jesse F. Keeler na basie i syntezatorach. Dwójka kanadyjczyków wyskoczyła z czymś tak rzadko spotykanym, że ciężko ich gdzieś umieścić wśród gatunków. Grają szybko, surowo i ciężko, więc niby punk, ale punk bez gitary i z klawiszami? Przychodzi na myśl taki twór jak dance punk, ale gdy spojrzysz na inne zespołu podpisujące się pod tą etykietką to tylko niesmacznie się skrzywisz. DFA to coś unikalnego, połączenie zniekształconego basu przypominającego ryki trąb z okładki, perkusji strzelającej rytmami wyjętymi prosto z muzyki dance i napompowanym seksualnie wokalem. Od czasu do czasu pojawiają się syntezatory towarzyszące stale narastającym, oddychającym i zawieszającym się riffom, których tutaj całe mnóstwo. Niestety muzycy podczas trasy koncertowej nie mogli się dogadać na wielu poziomach i zrezygnowali z dalszej współpracy zostawiając nas tylko z jednym albumem długogrającym. Wielka szkoda, płyty słuchałem setki razy, wyszukiwałem b-side'y oraz bootlegi i najzwyczajniej czuję niedosyt. Mimo 175. tysięcy sprzedanych kopii i uzyskania złotego statusu w Kanadzie nie ma większych nadziei na powrót tego niszczącego uszy duetu.





Tracklist
  1. Turn It Out 2:39
  2. Romantic Rights 3:15
  3. Going Steady 2:49
  4. Go Home, Get Down 2:19
  5. Blood On Our Hands 2:59
  6. Black History Month 3:48
  7. Little Girl 4:00
  8. Cold War 2:33
  9. You're A Woman, I'm A Machine 2:53
  10. Pull Out 1:50
  11. Sexy Results 5:55

Wavves - Wavvves (2009)



Ten album prędzej czy później musiał się tutaj znaleźć. W ostatnich latach mój absolutny faworyt jeśli chodzi o amatorskie granie z wielkim zapałem. Wavves to solowy projekt Nathana Williamsa, sprzedawcy ze sklepu muzycznego w San Diego, który godzinami przesiadywał w poolhouse'ie swoich rodziców, gdzie komponował swoje piosenki i palił zioło uncjami.
Pierwszy album przeszedł bez większego echa - może dlatego, że został wydany tylko na kasecie audio. Za to jego drugi album - Wavvves pokazał prawdziwą siłę przekazu pitchforka, który mocno promował nowe dokonania Nathana Williamsa doprowadzając do nienaturalnej wręcz popularności jak na tego typu projekt. Nie trzeba było długo czekać na hordy haterów skandujących "overrated!" paradoksalnie roznoszących dalej wieść o nikomu wcześniej nieznanym muzyku.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w ucho na tym albumie to kompletny brak jakości. Pełno tutaj przypadkowych trzasków, szumów i echa. Przesterowana gitara na reverb przygrywa surf rockowe riffy, w perkusji można wyczuć ducha The Tornadoes, a w chórkach nucone są falsetem chwytliwe melodie. Abstrakcyjne teksty zahaczają o tematykę plaży, gothów, demonów, duchów i zioła. W stylu Wavves nie sposób też nie wspomnieć o motywie deskorolki, fascynacji kiczem i ogólnym zblazowaniu. Nathan Williams wypracował charakterystyczne brzmienie za pomocą prostych środków - lubię to!





Tracklist
  1. Rainbow Everywhere 1:29
  2. Beach Demon 3:32
  3. To The Dregs 1:56
  4. Sun Opens My Eyes 3:21
  5. Gun In The Sun 2:34
  6. So Bored 3:14
  7. Goth Girls 3:13
  8. No Hope Kids 2:14
  9. Weed Demon 2:39
  10. California Goths 2:21
  11. Summer Goth 2:05
  12. Beach Goth 3:52
  13. Killr Punx, Scary Demons 1:45
  14. Surf Goth 2:09
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...