DPKNWJT26F3H

Podstrony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noise pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noise pop. Pokaż wszystkie posty

Wavves - Rarities & B-Sides


Tracklist

Wavves/Wavvves era
  1. Here's To The Sun (California Goths 7" B-side)
  2. Loser Year
  3. Friends Were Gone
  4. Jetplane (Staying an A)
  5. How Are You? (So Bored 7" B-side)
  6. To The Dregs (version 2) (To The Dregs 7" B-side)
  7. Satan Try to Stop Me


Zach Hill era
  1. Goldy Lox
  2. Mickey Mouse
  3. Hula Hoop
  4. Glued
  5. Cool Jumper
  6. Horse Shoes
+ Daytrotter Session


King of the Beach era
  1. Mutant
  2. In the Sand (live)
  3. Nervous Breakdown (Black Flag cover) (live)
  4. Bug (live)
  5. TV Luv Song
  6. Stained Glass (Won’t You Let Me Into Yr Heart)

Best Coast - Sun Was High (So Was I) 7''


Bethany Cosentino, dziewczyna Nathana Williamsa, znana wcześniej z drone'owych eksperymentów w Pocahaunted ostatnimi czasy założyła zespół grający bardziej przystępną muzykę, mianowicie surf rock przyjemnie rozmazany słabą jakościa nagrania. Best Coast w sumie niczym się szczególnym nie wyróżnia, po prostu wygodnie się tego słucha. Zamiast wypromowanego, długogrającego Crazy for You, który brzmi tak sobie, wrzucę świetnego 7-incha, czyli taki mniejszy winyl, na którym mieści się tylko singiel i kilka innych kawałków. Nie widzę z resztą sensu słuchania takiej muzyki w większych ilościach, a ten 7-inch idealnie spełnia się w swojej roli. Błogość sobotniego poranka w blasku słońca na plaży w pigułce.



Tracklist
  1. Sun Was High (So Was I)
  2. So Gone
  3. That's The Way Boys Are

No Age - Weirdo Rippers (2007)


15 kwietnia No Age zagra w warszawskim Powiększeniu. Realistycznie obstawiam, że większość kawałków zagrają ze swojego najnowszego albumu Everything in Between, który niestety jest taki sobie. Krążek został skopany przede wszystkim na poziomie produkcji, a to połowa, jeśli nie większość uroku tego zespołu. Glitter z ciekawym skrzypem prowadzącym melodie, czy Fever Dreaming dają radę, reszta utworów nie trzyma już takiego poziomu. Lepiej wrócić do ich wcześniejszych nagrań - Nouns i dzisiaj opisywanego Weirdo Rippers, które są bezdyskusyjnie majstersztykiem. 
Sam nie wiem, który album jest lepszy. Zdarza się tak, że podzielam obiegową opinię, która przychyla się ku Nouns. Ale Weirdo Rippers też ma swoje mocne strony, a ostatnie odświeżenie bardzo mu zaplusowało w moich oczach. Pierwszy długogrający album jest w sumie tylko kompilacją wcześniej wydanych EPek. Ogromne pokłady szumu zataczają pięknę shoegaze'owe krajobrazy, wszystko się rozwija, narasta i przyśpiesza z świetnym wyczuciem, gdzieś w obłokach wyłania się noisecore'owe widmo poprzedniego zespołu Deana Spunta i Randy'ego Randalla; czyli Wives, o którym na pewno jeszcze wspomnę. Kawałek Boy Void wydaję się wręcz zamierzonym nawiązaniem do przeszłej twórczości.
Tracklist
  1. Every Artists Needs A Tragedy 3:38
  2. Boy Void 1:45
  3. I Wanna Sleep 2:59
  4. My Life's Alright Without You 1:59
  5. Everybody's Down 2:20
  6. Sun Spots 1:22
  7. Loosen This Job 3:40
  8. Neck Escaper 2:08
  9. Dead Plane 4:12
  10. Semi-Sorted 3:46
  11. Escarpment 4:01

Japandroids - Post-Nothing (2009)

Początkowo Brian King i David Prowse szukali wokalisty, na szczęście podjęli słuszną decyzję i sami się tą rolą podzielili. Jedynie z perkusji, pomysłowo przetworzonej gitary i chórków, z których bije braterskość powstało coś zupełnie nowego.
Post-Nothing to z jednej strony melancholijne utyskiwanie dwójki przyjaciół za minionymi czasami młodości, z drugiej satysfakcja i radość, że w ogóle tych chwil mogli doświadczyć. W całym albumie czuć błogość i bryzę znad Pacyfiku, która trafia na plaże Vancouver (BC, Canada), gdzie garstka najlepszych znajomych spotyka się przy piwie zaczepiając dziewczyny i wspominając dawne czasy. Oprócz kojących, niskich szumów w brzmieniu Japandroids doszukać się można słodkich melodii i rytmu z idealnie wyczutymi pauzami. Łącząc te elementy jesteśmy na drodze do głębokiego rozmarzenia nie poprzestając jednak z machaniem głowy. Dynamika utworów jest świetnie przemyślana, praktycznie każdego kawałka słucha się z wielką przyjemnością, nic nie nuży, ani nie męczy.
Ten album to zdecydowanie tzw. grower - z każdym przesłuchaniem brzmi coraz lepiej. Na Post-Nothing miało się znaleźć więcej kawałków ale Japandroidsom zabrakło kasy - pewnie woleli ten czas spędzić na plaży. Szkoda, bo chyba jedyną rzeczą jaką mogę zarzucić temu albumowi to właśnie jego czas trwania.







Tracklist
  1. The Boys Are Leaving Town 3:59
  2. Young Hearts Spark Fire 5:03
  3. Wet Hair 3:09
  4. Rockers East Vancouver 4:29
  5. Hearts Sweats 4:22
  6. Crazy/Forever 6:01
  7. Sovereignty 3:31
  8. I Quit Girls 4:54

Crocodiles - Summer of Hate (2009)


Crocodiles zdobyło rozgłos dzięki No Age, którzy na swoim blogu ich pierwszy singiel uznali za jeden z lepszych kawałków 2008 roku. Z kolei wydając w następnym roku Summer of Hate zasłużyli już sobie na Critics' Choice ze strony New York Timesa.
Kiedy odpalisz Forfitery od razu poczujesz lata 80., głównie za sprawą automatu perkusyjnego i kojących melodii wydostających się z klawiszy odzianych w tremolo. Nieprzypadkowe również wydaje się zaczerpnięcie nazwy zespołu z albumu post-punkowego Echo & the Bunnymen. Krokodyle nie mogą też uniknąć porównań z Jesus and Mary Chain, na Summer of Hate New Wave kłania się naprawdę nisko. Crocodiles wyróżniają się za sprawą zmieszania tychże klimatów z noise popową sceną San Diego, dla której poprzedni rok okazał się "5 minutami". Aktualnie jest już trochę gorzej, głównie za sprawą ambicji weteranów na wskoczenie do playlist MTV i braku świeżości.
Brzmienie Summer of Hate można sprowadzić do obrazka zaśmieconej plaży późnym wieczorem. Napchana efektami gitara z każdym szarpnięciem zlewa się i kłębi w brudnym szumie, który wysokością częstotliwości niekiedy dorównuje zgrzytowi zębów czy piskowi tablicy kreślonej kredą. Wcześniej opisane klawisze wraz z cynicznym wokalem śpiewającym nihilistyczne teksty pogrążają odbiorce w hipnozie przepełnionej tajemnicą.
Predatory kurwa naprawdę dają radę, jeden z ciekawszych debiutów 2009 roku.




Tracklist
  1. Screaming Chrome 0:48
  2. I Wanna Kill 4:36
  3. Soft Skull (In My Room) 2:32
  4. Here Comes The Sky 4:15
  5. Refuse Angels 2:43
  6. Flash Of Light 5:05
  7. Sleeping With The Lord 3:19
  8. Summer Of Hate 3:33
  9. Young Drugs 7:12

No Age - Nouns (2008)


No Age to duet z Los Angeles składający się z Randy'ego Randalla grającego na gitarze oraz Deana Allena Spunta zajmującego się perkusją i wokalem. Dwójka kaliforniczyków nie tylko czerpie muzyczną stylistykę punka lat 80. ale również jego ideologie "Do it Yourself", są też częścią klubu The Smell skupiającego muzyków odrzucających jakiekolwiek używki (alkohol też!). Nouns to przede wszystkim spektakularna batalia między hałaśliwym szumem a popową melodią, przynoszącą skojarzenia z noise rockowym Sonic Youth czy w wolniejszych kawałkach z shoegaze'owym My Bloody Valentine. Jak dokładniej nastawimy uszy wyczujemy również kalifornijski punk i szczyptę grunge'u. Subtelne efekty nałożone na wokalu, perkusja brzmiąca momentami jak zbiór puszek i kartonowych pudełek oraz gitara na delay'u z nieregularnym buczeniem w tle daje niespodziewanie powalający rezultat plasując Nouns na samym szczycie nowej muzyki ogłaszanej mianem noise popu.

Zespół grał w tym roku na OFF Festival w Katowicach, jak dla mnie najlepszy koncert z całego festiwalu!


Tracklist
  1. Miner 1:50
  2. Eraser 2:40
  3. Teen Creeps 3:25
  4. Things I Did When I Was Dead 2:27
  5. Cappo 2:42
  6. Keechie 3:27
  7. Sleeper Hold 2:26
  8. Errand Boy 2:41
  9. Here Should Be My Home 2:03
  10. Impossible Bouquet 2:09
  11. Ripped Knees 2:53
  12. Brain Burner 1:51

Wavves - Wavvves (2009)



Ten album prędzej czy później musiał się tutaj znaleźć. W ostatnich latach mój absolutny faworyt jeśli chodzi o amatorskie granie z wielkim zapałem. Wavves to solowy projekt Nathana Williamsa, sprzedawcy ze sklepu muzycznego w San Diego, który godzinami przesiadywał w poolhouse'ie swoich rodziców, gdzie komponował swoje piosenki i palił zioło uncjami.
Pierwszy album przeszedł bez większego echa - może dlatego, że został wydany tylko na kasecie audio. Za to jego drugi album - Wavvves pokazał prawdziwą siłę przekazu pitchforka, który mocno promował nowe dokonania Nathana Williamsa doprowadzając do nienaturalnej wręcz popularności jak na tego typu projekt. Nie trzeba było długo czekać na hordy haterów skandujących "overrated!" paradoksalnie roznoszących dalej wieść o nikomu wcześniej nieznanym muzyku.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w ucho na tym albumie to kompletny brak jakości. Pełno tutaj przypadkowych trzasków, szumów i echa. Przesterowana gitara na reverb przygrywa surf rockowe riffy, w perkusji można wyczuć ducha The Tornadoes, a w chórkach nucone są falsetem chwytliwe melodie. Abstrakcyjne teksty zahaczają o tematykę plaży, gothów, demonów, duchów i zioła. W stylu Wavves nie sposób też nie wspomnieć o motywie deskorolki, fascynacji kiczem i ogólnym zblazowaniu. Nathan Williams wypracował charakterystyczne brzmienie za pomocą prostych środków - lubię to!





Tracklist
  1. Rainbow Everywhere 1:29
  2. Beach Demon 3:32
  3. To The Dregs 1:56
  4. Sun Opens My Eyes 3:21
  5. Gun In The Sun 2:34
  6. So Bored 3:14
  7. Goth Girls 3:13
  8. No Hope Kids 2:14
  9. Weed Demon 2:39
  10. California Goths 2:21
  11. Summer Goth 2:05
  12. Beach Goth 3:52
  13. Killr Punx, Scary Demons 1:45
  14. Surf Goth 2:09
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...