DPKNWJT26F3H

Podstrony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą experimental rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą experimental rock. Pokaż wszystkie posty

Deerhunter - Cryptograms (2007)


Cryptograms to chyba najbardziej deerhunterowa płyta jakiej Bradford Cox dorobił się w swojej karierze. Na drugim krążku stylistyka zespołu wykrystalizowała się już z chaotycznego, punkowo-noise-rockowego Turn it up, Faggot, a jednocześnie nie wpadła jeszcze w kleszcze tradycyjnych, singlowych struktur, których zaczątki można uświadczyć na Microcastle. Do Cryptograms nie przekonałem się od razu, żeby w pełni nacieszyć się finezją tego krążka musiałem najpierw zaznajomić się z właśnie bardziej przystępnym Microcastle, i polecam każdemu to zrobić, bo jakby nie patrzeć jest to już kanon współczesnego niezalu. Ja wrzucam Cryptograms bo uważam, że jest niesłusznie spychane w świetle trzeciego albumu, a swoją jakością bezdyskusyjnie jemu dorównuje. Jest bardziej eksperymentalnie, ale przede wszystkim przełomowo, bo takich ambientowych panoram pod najrozmaitszymi fakturami efektów nie zakreślił chyba jeszcze nikt do tej pory. Na zachęte dodam, że jest to jedyny album, który jestem w stanie przywołać z pamieci jako wywołujący wizualizacje przy zamkniętych oczach, true story!

  1.  Intro 2:50
  2. Cryptograms 4:17
  3. White Ink 4:59
  4. Lake Somerset 3:49
  5. Providence 4:08
  6. Octet 7:50
  7. Red Ink 3:40
  8. Spring Hall Convert 4:29
  9. Strange Lights 3:38
  10. Hazel St. 3:48
  11. Tape Hiss Orchid 1:12
  12. Heatherwood 3:37

Battles - Mirrored (2007)



Battles to kolejna supergrupa, którą mam wam do zaproponowania. Zespoł składa się z Iana Williamsa (Don Caballero), Dave'a Konopki (Lynx), Johna Stainera (Helmet, Tomahawk) i Tyondai'a Braxtona. Nowojorska grupa z brzmienia kojarzy się z indie rockiem, ze struktury najbliżej mu do progresywnego rocka, a całą duszą jest math rockiem. Battles swoją sławę zyskał głównie za sprawą singla "Atlas", który udowodnił, że wokół prostego i jednostajnego bitu można zbudować naprawdę dużo. Utwór wygrał jako "Best Single of the Week" w NME, znalazł się na liście 500 najlepszych utworów 00. lat pitchforka i posłużył jako ścieżka dźwiękowa w wielu produkcjach telewizyjnych, a nawet w grze. Mirrored to pierwszy i jak na razie ich jedyny album długogrający, to tutaj po raz pierwszy w muzyce Battles pojawiają się wokale, jednak pełnią one funkcje kolejnego instrumentu, nie usłyszymy tutaj dokładnych słów czy prowadzącej melodii, instrumentalna natura kawałków nie zostaje więc zachwiana. Utwory Battles to cyrkowa żonglerka rozmaitymi taktami, tłuczącymi się cymbałkami i dźwiękami naginających się desek drewna, wszystko okraszone kompulsywnym dragniem i stałym pulsowaniem. Dzięki dogłębnej postprodukcji zyskała futurystyczny wymiar. Mimo zawrotnego tempa i rożnorodnych ścieżek utwory z Mirrored zachowują niezwykle prezycyjną schludność. Battles bez wątpienia wyskakuje ze świeżym stylem muzycznym.



Tracklist
  1. Race: In 4:50
  2. Atlas 7:07
  3. Ddiamondd 2:33
  4. Tonto 7:43
  5. Leyendecker 2:48
  6. Rainbow 8:11
  7. Bad Trails 5:18
  8. Prismism 0:52
  9. Snare Hangar 1:58
  10. Tij 7:03
  11. Race: Out 3:29

Animal Collective - Strawberry Jam (2007)

DOWNLOAD (link usunięty)


Po freak folkowym Sung Tongs i Feels Animal Collective obrało bardziej elektroniczny kierunek. Na Strawberry Jam znajduje się masa zbłąkanych sampli i loopów, więcej tutaj też krzyków i śmiałego eksperymentowania z szumami. Generalnie czuć wyższe psychedeliczne stężenie. Piosenki są bardziej skoczne, a chwiejny, zaniepokojony wokal emanuje agresywną euforią. Strawberry Jam unosi słuchacza gdzieś między obłoki w akompaniamencie bębnów imitujących tętno, aby zaraz uderzyć cię po mordzie hi-hatem zgranym z wrzaskiem i zrzucić w obłąkańczy wir.




Tracklist
  1. Peacebone 5:13
  2. Unsolved Mysteries 4:25
  3. Chores 4:30
  4. For Reverend Green 6:34
  5. Fireworks 6:50
  6. #1 4:32
  7. Winter Wonder Land 2:44
  8. Cuckoo Cuckoo 2:45
  9. Derek 3:01

Hella - Hold Your Horse Is (2002)


Hella to duet złożony z gitarzysty Spencera Seima i niezwykle cenionego za talent i mnogość projektów perkusisty Zacha Hilla. Dwójka kalifornijczyków gra klasyczny przykład math rocka z zawiłym, jeśli w ogóle istniejącym metrum. Jest to niesamowicie techniczna i szybka gra, która zmęczy niejednego słuchacza po bardzo krótkim czasie. Warto jednak nie poddawać się w odkrywaniu wizji duetu by w ostateczności poczuć, że ich muzyka działa jak masaż, w którym wyprostowane dłonie są równolegle skierowane do zmarszczek na naszej korze mózgowej. Gitara w Hella oparta jest przede wszystkim na tappingu (czyli struny są dociskane, a nie szarpane jak zazwyczaj), a luźna struktura utworów kojarzy się z jazzem. Brzmienie charakteryzuje mrowie iskier, kłujących pinezek i spadających gwiazd. Ciężko uwierzyć, że istnieją na ziemi ludzie, którzy są w stanie zapamiętać, a następnie odegrać z niezachwianym tempem tego typu kawałki.

Tracklist
  1. The D. Elkan 0:43
  2. Biblical Violence 3:03
  3. Been A Long Time Cousin 3:51
  4. Republic Of Rough And Ready 3:44
  5. 1-800-Ghost-Dance 3:45
  6. Brown Metal 3:54
  7. Cafeteria Bananas 3:41
  8. City Folk Sitting, Sitting 7:07
  9. Better Get A Broom! 4:20

Boredoms - Vision Creation Newsun (1999)



Boredoms to bardzo zagmatwana sprawa. Zespół zaczynał od skrajnie agresywnych i abstrakcyjnych eksperymentów, w składzie przewijało się kilkunastu członków, a co do wyglądu dyskografii istnieje wiele niejasności i teorii spiskowych. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo czy zespół się rozpadł, jak traktować zmianę nazwy i multum projektów pobocznych. Wygląda na to, że Boredoms w swoim chaotycznym i niezwykle twórczym pędzie ma w głębokim poważaniu dialog z mediami. Pochłonięci muzyką, a właściwie chęcią zniszczenia i zmieszania każdej możliwej koncepcji z błotem Boredoms po prostu doesn't give a fuck.
Nihilistyczny kolektyw wydając Vision Creation Newsun wykonał szeroki ukłon w kierunku krautrocka. Stale mieszający się strumień przepełniony klekotem, świstami i przeróżnymu skrzypami rozdziera chmury doglądając kosmosu z ekspansywnością godną powietrznego pęcharza wydostającego się na powierzchnię wody. Equalizer zwiariował, a my jesteśmy jednocześnie w dżungli i w środku burzy piaskowej. Czuć Hawkwinda. Boredoms to prekursorzy czegoś, na co nie ma jeszcze nazwy i pewnie nigdy nie będzie. Polecam każdemu.

Mam nadzieję, że tytuły kawałków się podobają.

Tracklist
  1. "◯" (circle) 13:42
  2. "☆" (star) 5:22
  3. "♥" (heart) 6:51
  4. (spiral) 6:51
  5. "~" (tilde) 6:19
  6. "◎" (two circles) 7:21
  7. "↑" (arrow up) 6:26
  8. "Ω" (omega) 6:46
  9. "ずっと" ("Zutto" ("Forever")) 7:31

King Crimson - In the Court of King Crimson (1969)



Klasyk, klasyk, klasyk. King Crimson pokazał nowe oblicze psychedelicznego rocka czerpiąc inspiracje ze źródeł, na połączenie których wcześniej nikt nie wpadł. Już otwierający "21st Century Schizonoid Man" przez wielu uważany jest za jeden z pierwszych prog-rockowych utworów w historii, przeze mnie bez wachania zaliczany do ulubionych kawałków w ogóle. Surowy początek z megafonowym wokalem i perkusją trzymającą przy ziemi stopniowo rozwija się w improwizacyjny, free jazzowy odlot z niemalże orkiestralną aranżacją. Zaraz po dynamicznym wstępie wchodzi "I Talk to the Wind" - znacznie spokojnieszy kawałek, w którym płynąca z fletu melodia łaskocze neurony odpowiedzialne za uczucie piękna i harmonii we wszechświecie. Dalej już nie będe opisywać. Lata 1968-1969 to zdecydowanie najbardziej płodny okres w muzyce jaki kiedykolwiek miał miejsce.

Tracklist
  1. 21st Century Schizoid Man (Including ''Mirrors''') 6:52
  2. I Talk To The Wind 5:40
  3. Epitaph (Including ''March For No Reason'' And ''Tomorrow And Tomorrow'') 8:30
  4. Moonchild (Including ''The Dream And ''The Illusion'') 12:09
  5. The Court Of The Crimson King (Including ''The Return Of The Fire Witch'' And ''The Dance Of The Puppets''') 8:48

Royal Trux - Accelerator (1998)



Royal Trux to duet, który w swoim brzmieniu i stylu bycia jest definicją ćpuńskiej, luzackiej zajebistości. Pierdolony aksjomat. Neil Michael Hagerty mający za sobą parę punkowych zespołów postanowił razem ze swoją dziewczyną - Jennifer Herrema realizować swoją artystyczną wizję, która ocieka brudem i niechlujnością. Sama Jennifer to oryginalna herion chic z sesji dla reklam Calvina Kleina. Royal Trux wyrastał w undergoundowej scenie Waszyngtonu zyskując potem rozgłos na fali popularności Nirvany. "Accelerator" to pierwszy album nagrany po powrocie do ich pierwotnej wytwórni Drag City. Jedno z ich najbardziej skocznych nagrań, pełne kompulsywności, przesteru, surowego rytmu, ale też melancholii, funkowych gitar i charkterystycznie przeciąganych, fałszowanych wokalów. Nie sposób też nie wspomnieć o folkowych wpływach. Ten nagrany w słabej jakości, roztrojony i pozorny chaos to 100% czegoś kultowego.

Tracklist:
  1. I'm Ready 3:54
  2. Yellow Kid 2:10
  3. The Banana Question 3:43
  4. Another Year 4:03
  5. Juicy, Juicy, Juice 5:34
  6. Liar 2:48
  7. New Bones 4:47
  8. Follow The Winner 3:24
  9. Stevie (For Steven S.) 4:53

Animal Collective - Feels (2005)


Animal Collective w sumie wyjaśniło muzykę, wyekploatowało ją do granic możliwości tworząc harmonię z chaosu, piękno z brzydoty i ciężko coś poradzić na zespoły, które mnożą się jak grzyby po deszczu na hipsterowym runie nieudolnie starając się cokolwiek uciułać z ich nie zamkniętej jeszcze w jakiekolwiek ramy kreatywności. Odnoszę wrażenie jakby zespół odkrył inny, jeszcze przez nikogo nie sprawdzony obszar muzyki. Animal Collective zaliczany jest do freak folku i nurtu New Weird America, które w moim odczuciu zostały zdefiniowane przede wszystkim w oparciu o ich twórczość.
Muzycy wydając szósty album "Feels" wydają się nie być nawet w połowie drogi odkrywania możliwości jakie niesie ze sobą tworzywo, które sami wynaleźli. Feels to zdecydowanie najbardziej przystępna płyta do rozpoczęcia przygody z Animal Collective, nie jest awangardowa jak ich wcześniejsze nagrania, a równocześnie nie tak popowa co ostatni Merriweather Post Pavillon. Wszystkie instrumenty wykorzystane podczas nagrywania tego albumu były strojone pod pianino, które było... roztrojone. Nie z jakimś zamysłem, zmianą tonacji, tak po prostu, rozstrojone od grania i zmian temperatury. Feels to przede wszystkim ogromna przestrzeń wiosennej, kojącej łąki, z tym, że nie ma tutaj żadnych pyłków, które powodowałoby kichanie czy przekrwione oczy.

W paczce jest jeszcze bonus live cd, który został wydany tylko w limitowanej edycji. Enjoy!





Tracklist

  1. Did You See The Words 5:15
  2. Grass 2:59
  3. Flesh Canoe 3:44
  4. The Purple Bottle 6:48
  5. Bees 5:38
  6. Banshee Beat 8:22
  7. Daffy Duck 7:34
  8. Loch Raven 4:59
  9. Turn Into Something 6:29
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...