DPKNWJT26F3H

Podstrony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lo-fi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lo-fi. Pokaż wszystkie posty

Best Coast - Sun Was High (So Was I) 7''


Bethany Cosentino, dziewczyna Nathana Williamsa, znana wcześniej z drone'owych eksperymentów w Pocahaunted ostatnimi czasy założyła zespół grający bardziej przystępną muzykę, mianowicie surf rock przyjemnie rozmazany słabą jakościa nagrania. Best Coast w sumie niczym się szczególnym nie wyróżnia, po prostu wygodnie się tego słucha. Zamiast wypromowanego, długogrającego Crazy for You, który brzmi tak sobie, wrzucę świetnego 7-incha, czyli taki mniejszy winyl, na którym mieści się tylko singiel i kilka innych kawałków. Nie widzę z resztą sensu słuchania takiej muzyki w większych ilościach, a ten 7-inch idealnie spełnia się w swojej roli. Błogość sobotniego poranka w blasku słońca na plaży w pigułce.



Tracklist
  1. Sun Was High (So Was I)
  2. So Gone
  3. That's The Way Boys Are

Beach House - Teen Dream (2010)



Beach House to dream popowy duet z tej samej mieściny co Animal Collective, czyli Baltimore w Maryland. Po pierwszym przesłuchaniu Norway od razu na uszy rzuciły mi się niezdarnie powyginane organy, które drążą niesamowicie przyjemną melodię. Na całe szczęście, jak się później okazało, organy te towarzyszą przez cały album. Subtelny automat perkusyjny wybija proste rytmy, bo niczego więcej w takiej muzyce nie potrzeba. Dream pop bardziej płynie, niż skacze. To, co w Beach House zaskakuje to ogromny rozmach stworzony za pomocą prostych środków. Efekt zapewne nie byłby tak powalający, gdyby nie charakterystyczny wokal Victorii Legrand. Bardzo lubię ten głuchy pogłos, który można także usłyszeć u Lykke Li. Mógłbym jeszcze napisać, że Teen Dream jest kolorowe, że pozytywne emocje przeplatają się tutaj z nutą goryczy i  melancholii, ciężko to sobie wyobrazić więc lepiej po prostu posłuchajcie.




     Tracklist
  1. Zebra 4:48
  2. Silver Soul 4:58
  3. Norway 3:54
  4. Walk In The Park 5:22
  5. Used To Be 3:58
  6. Lover Of Mine 5:06
  7. Better Times 4:23
  8. 10 Mile Stereo 5:03
  9. Real Love 5:20
  10. Take Care 5:48

Salem - King Night (2010)

DOWNLOAD
(link usunięty)


O Salem wspominałem ostatnio w rocznym podsumowaniu. Początkowo był to solowy projekt Johna Hollanda, jednak po roku istnienia szeregi Salem zasiliło już jego dwóch znajomych. Ich pierwszą EPka z obiecującym tytułem Yes I Smoke Crack wydana w 2008 roku została wyprzedana w samej przedsprzedaży. Dwa lata później mieli okazję zremiksowania utworu z drugiego albumu HEALTH i pojawienia się na specjalnej kompilacji HEALTH::Disco2 zaraz obok Crystal Castles. Pare miesięcy po tym momencie Salem wydaje swój pierwszy album długogrający King Night wywołując burzę wśród dziennikarzy muzycznych obfitującą w określenia na nowy gatunek zwany witch house czy rape gaze. Sam z taką muzyką spotykam się po raz pierwszy.
Wyobraźcie sobie obskurnie zniekształcone syntezatory rodem z horrorów klasy b z lat 80., do tego charakterystyczną dla dubstepu, pomieszaną synkope obfitującą w sample z automatu perkusyjnego i basowy, murzyński (ale rapowany przez białego), hip-hopowy flow, wszystko utrzymane jest w szamańsko-mistycznym, ezoteryczno-okultystycznym klimacie prosto z cmentarza powitego mgłą. Jezu, z czym trzeba dzisiaj wyskoczyć, aby być oryginalnym. Jeśli chodzi o wizerunek, to nie jest gorzej - dorastanie w slumsach, dragi, dużo "I don't know" i "Ummm" w wywiadach. Pustka i tajemnica.
Album promowany jest pierwszym, tytułowym kawałkiem, w którym wykorzystany jest sample z znanego utworu Christmas Carol "O Holy Night" i niezwykle mrocznym teledyskiem. Asia zaskakuje gabberowym bitem, a jeśli chodzi o mojego faworyta to jest nim zdecydowanie Trapdoor. Warto też zwrócić uwagę na Redlights, które pojawiło się już na dwóch wcześniejszych EPkach.

It's all blurred out, aye bitch!



Tracklist
  1. King Night 3:49
  2. Asia 3:35
  3. Frost 3:24
  4. Sick 3:19
  5. Release Da Boar 5:00
  6. Trapdoor 4:31
  7. Redlights 3:42
  8. Hound 4:32
  9. Traxx 4:41
  10. Tair 2:08
  11. Killer 4:51

Crocodiles - Summer of Hate (2009)


Crocodiles zdobyło rozgłos dzięki No Age, którzy na swoim blogu ich pierwszy singiel uznali za jeden z lepszych kawałków 2008 roku. Z kolei wydając w następnym roku Summer of Hate zasłużyli już sobie na Critics' Choice ze strony New York Timesa.
Kiedy odpalisz Forfitery od razu poczujesz lata 80., głównie za sprawą automatu perkusyjnego i kojących melodii wydostających się z klawiszy odzianych w tremolo. Nieprzypadkowe również wydaje się zaczerpnięcie nazwy zespołu z albumu post-punkowego Echo & the Bunnymen. Krokodyle nie mogą też uniknąć porównań z Jesus and Mary Chain, na Summer of Hate New Wave kłania się naprawdę nisko. Crocodiles wyróżniają się za sprawą zmieszania tychże klimatów z noise popową sceną San Diego, dla której poprzedni rok okazał się "5 minutami". Aktualnie jest już trochę gorzej, głównie za sprawą ambicji weteranów na wskoczenie do playlist MTV i braku świeżości.
Brzmienie Summer of Hate można sprowadzić do obrazka zaśmieconej plaży późnym wieczorem. Napchana efektami gitara z każdym szarpnięciem zlewa się i kłębi w brudnym szumie, który wysokością częstotliwości niekiedy dorównuje zgrzytowi zębów czy piskowi tablicy kreślonej kredą. Wcześniej opisane klawisze wraz z cynicznym wokalem śpiewającym nihilistyczne teksty pogrążają odbiorce w hipnozie przepełnionej tajemnicą.
Predatory kurwa naprawdę dają radę, jeden z ciekawszych debiutów 2009 roku.




Tracklist
  1. Screaming Chrome 0:48
  2. I Wanna Kill 4:36
  3. Soft Skull (In My Room) 2:32
  4. Here Comes The Sky 4:15
  5. Refuse Angels 2:43
  6. Flash Of Light 5:05
  7. Sleeping With The Lord 3:19
  8. Summer Of Hate 3:33
  9. Young Drugs 7:12

Wavves - Wavvves (2009)



Ten album prędzej czy później musiał się tutaj znaleźć. W ostatnich latach mój absolutny faworyt jeśli chodzi o amatorskie granie z wielkim zapałem. Wavves to solowy projekt Nathana Williamsa, sprzedawcy ze sklepu muzycznego w San Diego, który godzinami przesiadywał w poolhouse'ie swoich rodziców, gdzie komponował swoje piosenki i palił zioło uncjami.
Pierwszy album przeszedł bez większego echa - może dlatego, że został wydany tylko na kasecie audio. Za to jego drugi album - Wavvves pokazał prawdziwą siłę przekazu pitchforka, który mocno promował nowe dokonania Nathana Williamsa doprowadzając do nienaturalnej wręcz popularności jak na tego typu projekt. Nie trzeba było długo czekać na hordy haterów skandujących "overrated!" paradoksalnie roznoszących dalej wieść o nikomu wcześniej nieznanym muzyku.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w ucho na tym albumie to kompletny brak jakości. Pełno tutaj przypadkowych trzasków, szumów i echa. Przesterowana gitara na reverb przygrywa surf rockowe riffy, w perkusji można wyczuć ducha The Tornadoes, a w chórkach nucone są falsetem chwytliwe melodie. Abstrakcyjne teksty zahaczają o tematykę plaży, gothów, demonów, duchów i zioła. W stylu Wavves nie sposób też nie wspomnieć o motywie deskorolki, fascynacji kiczem i ogólnym zblazowaniu. Nathan Williams wypracował charakterystyczne brzmienie za pomocą prostych środków - lubię to!





Tracklist
  1. Rainbow Everywhere 1:29
  2. Beach Demon 3:32
  3. To The Dregs 1:56
  4. Sun Opens My Eyes 3:21
  5. Gun In The Sun 2:34
  6. So Bored 3:14
  7. Goth Girls 3:13
  8. No Hope Kids 2:14
  9. Weed Demon 2:39
  10. California Goths 2:21
  11. Summer Goth 2:05
  12. Beach Goth 3:52
  13. Killr Punx, Scary Demons 1:45
  14. Surf Goth 2:09

Crystal Castles - s/t (2008)



Crystal Castles odkryłem przypadkowo, pożyczając od kolegi dysk twardy. Przebierając w masie elektroniki od razu moją uwagę przykuło połączenie artymicznych glitchów, szumu i brudnego basu z electro-clashowymi zagraniami, a wszystko to dodatkowo wzbogacone o 8-bit'owe sample prosto z gier na Gameboy'a i wrzaski, czasem wokale Alice.
Crystal Castles to duet składający się z Ethana Katha - zapalonego muzyka, która miał już za sobą kilka anarcho-punkowych zespołów (sic!) i enigmatycznej Alice Glass wypatrzonej prosto ze squatu. To właśnie dzięki charyźmie Alice projekt zawdzięcza tak duży rozgłos. Odziewając t-shirty dla małych chłopców, czarną spódnieczkę po babci i białe conversy dyktuje trendy nastolatkom, a swoim nieprzewidywalnym zachowaniem zaskarbiła sobie ich sympatię.
Kiedy sprawdzałem demka CC internet o nich dopiero mruczał. Nigdy bym się nie spodziewał, że coś tak specyficznego ma szansę się przebić, ale jak widać dla świeżego i świetnie pomieszanego miksu jakim jest Crystal Castles ciężko było znaleźć inną drogę.
Byłem na ich koncercie, jednak to zasługuje na odrębny wpis, napiszę tylko, że mają w zwyczaju posługiwanie się oświetleniem, które skutecznie zaburza percepcję, a Alice praktycznie co drugi kawałek pływa w publice. Sam album to mistrzostwo świata, bez wachania zaliczam do najlepszych ubiegłej dekady.


Tracklist:
  1. Untrust Us 3:06
  2. Alice Practice 2:41
  3. Crimewave (Crystal Castles Vs. Health) 4:18
  4. Magic Spells 6:07
  5. XXZXCUZX Me 1:54
  6. Air War 4:12
  7. Courtship Dating 3:30
  8. Good Time 2:56
  9. 1991 1:54
  10. Vanished 4:03
  11. Knights 3:14
  12. Love And Caring 2:19
  13. Through The Hosiery 3:07
  14. Reckless 3:28
  15. Black Panther 2:57
  16. Tell Me What To Swallow 2:17

Royal Trux - Accelerator (1998)



Royal Trux to duet, który w swoim brzmieniu i stylu bycia jest definicją ćpuńskiej, luzackiej zajebistości. Pierdolony aksjomat. Neil Michael Hagerty mający za sobą parę punkowych zespołów postanowił razem ze swoją dziewczyną - Jennifer Herrema realizować swoją artystyczną wizję, która ocieka brudem i niechlujnością. Sama Jennifer to oryginalna herion chic z sesji dla reklam Calvina Kleina. Royal Trux wyrastał w undergoundowej scenie Waszyngtonu zyskując potem rozgłos na fali popularności Nirvany. "Accelerator" to pierwszy album nagrany po powrocie do ich pierwotnej wytwórni Drag City. Jedno z ich najbardziej skocznych nagrań, pełne kompulsywności, przesteru, surowego rytmu, ale też melancholii, funkowych gitar i charkterystycznie przeciąganych, fałszowanych wokalów. Nie sposób też nie wspomnieć o folkowych wpływach. Ten nagrany w słabej jakości, roztrojony i pozorny chaos to 100% czegoś kultowego.

Tracklist:
  1. I'm Ready 3:54
  2. Yellow Kid 2:10
  3. The Banana Question 3:43
  4. Another Year 4:03
  5. Juicy, Juicy, Juice 5:34
  6. Liar 2:48
  7. New Bones 4:47
  8. Follow The Winner 3:24
  9. Stevie (For Steven S.) 4:53

Sleigh Bells - Treats (2010)



Sleigh Bells powstało w dosyć nietypowy sposób. Gitarzysta post-hardcore'owego zespołu pracując jako kelner zagaduje przy stoliku nauczycielkę pięcioklasistów. Po tygodniu zaczynają się pierwsze nagrywki, a po 2 latach wydają "Treats", które zostaje obrzucone laurami przez krytyków i wodzonymi przez nich za nos hipsterów. Twór tego duetu to sample z gangsterskiego rapu przyprawione rapcore'em i damskim wokalem. Podobno Sleigh Bells cechuje się wyjątkowo żywiołowymi koncertami, ale jakoś ciężko mi się do tego przekonać skoro jedynym instrumentem granym na żywo jest gitara, na vimeo też nie wygląda to jakoś super. Może po prostu trzeba tam być, hehs.

Tracklist:
  1. Tell 'Em 2:56
  2. Kids 2:46
  3. Riot Rhythm 2:36
  4. Infinity Guitars 2:31
  5. Run The Heart 2:41
  6. Rachel 2:19
  7. Rill Rill 3:49
  8. Crown On The Ground 3:49
  9. Straight A's 1:31
  10. A/B Machines 3:34
  11. Treats 3:28
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...