DPKNWJT26F3H

Podstrony

Crocodiles - Summer of Hate (2009)


Crocodiles zdobyło rozgłos dzięki No Age, którzy na swoim blogu ich pierwszy singiel uznali za jeden z lepszych kawałków 2008 roku. Z kolei wydając w następnym roku Summer of Hate zasłużyli już sobie na Critics' Choice ze strony New York Timesa.
Kiedy odpalisz Forfitery od razu poczujesz lata 80., głównie za sprawą automatu perkusyjnego i kojących melodii wydostających się z klawiszy odzianych w tremolo. Nieprzypadkowe również wydaje się zaczerpnięcie nazwy zespołu z albumu post-punkowego Echo & the Bunnymen. Krokodyle nie mogą też uniknąć porównań z Jesus and Mary Chain, na Summer of Hate New Wave kłania się naprawdę nisko. Crocodiles wyróżniają się za sprawą zmieszania tychże klimatów z noise popową sceną San Diego, dla której poprzedni rok okazał się "5 minutami". Aktualnie jest już trochę gorzej, głównie za sprawą ambicji weteranów na wskoczenie do playlist MTV i braku świeżości.
Brzmienie Summer of Hate można sprowadzić do obrazka zaśmieconej plaży późnym wieczorem. Napchana efektami gitara z każdym szarpnięciem zlewa się i kłębi w brudnym szumie, który wysokością częstotliwości niekiedy dorównuje zgrzytowi zębów czy piskowi tablicy kreślonej kredą. Wcześniej opisane klawisze wraz z cynicznym wokalem śpiewającym nihilistyczne teksty pogrążają odbiorce w hipnozie przepełnionej tajemnicą.
Predatory kurwa naprawdę dają radę, jeden z ciekawszych debiutów 2009 roku.




Tracklist
  1. Screaming Chrome 0:48
  2. I Wanna Kill 4:36
  3. Soft Skull (In My Room) 2:32
  4. Here Comes The Sky 4:15
  5. Refuse Angels 2:43
  6. Flash Of Light 5:05
  7. Sleeping With The Lord 3:19
  8. Summer Of Hate 3:33
  9. Young Drugs 7:12

Animal Collective - Strawberry Jam (2007)

DOWNLOAD (link usunięty)


Po freak folkowym Sung Tongs i Feels Animal Collective obrało bardziej elektroniczny kierunek. Na Strawberry Jam znajduje się masa zbłąkanych sampli i loopów, więcej tutaj też krzyków i śmiałego eksperymentowania z szumami. Generalnie czuć wyższe psychedeliczne stężenie. Piosenki są bardziej skoczne, a chwiejny, zaniepokojony wokal emanuje agresywną euforią. Strawberry Jam unosi słuchacza gdzieś między obłoki w akompaniamencie bębnów imitujących tętno, aby zaraz uderzyć cię po mordzie hi-hatem zgranym z wrzaskiem i zrzucić w obłąkańczy wir.




Tracklist
  1. Peacebone 5:13
  2. Unsolved Mysteries 4:25
  3. Chores 4:30
  4. For Reverend Green 6:34
  5. Fireworks 6:50
  6. #1 4:32
  7. Winter Wonder Land 2:44
  8. Cuckoo Cuckoo 2:45
  9. Derek 3:01

Reformat the Planet (video)


Refomat the Planet to film dokumentalny zgłębiający scenę chiptunes, opierającej się na tworzeniu muzyki za pomocą ośmio-bitowych ścieżek pochodzących z rozkręconych retro-konsol. Dokument miał premierę na festiwalu SXSW (chyba najfajniejszym corocznym wydarzeniu na tej planecie) w 2008 roku, a na dvd został wydany miesiąc temu. Grupa kreatywnych geeków wywarła znaczący wpływ na muzykę elektroniczną co można pokazać na przykładzie Crystal Castles i podkradzionych sampli od Covoxa, który w samym dokumencie przewija się dosyć często. Miałem to szczęście, że krótko po premierze film dostępny był na pitchfork.tv i mogłem go obejrzeć w całości. Teraz ciężko o jakieś źródło do ściągnięcia. Jak ktoś ma namiary to niech da znać.

HEALTH - s/t (2007)


To nie jest muzyka która podejdzie większości z was. HEALTH to awangardowy noise band z Los Angeles należący do tego samego klubu co ostatnio opisywany No Age - The Smell. Oblicze tego 4-piece'u jest z jednej strony wypełnione atonalnością, szumem i dźwiękami, których pochodzenia nie chciałbyś znać, z drugiej minimalizmem, posługiwaniem się ciszą.
Żeby najlepiej opisać brzmienie tego zespołu wyobraź sobie świt ludzkości, wnętrze jaskini, rytualne bębny, wywoływanie duchów przy ognisku i sople arktycznych melodii jako pozostałość z ostatniej epoki lodowcowej. Perkusja jest naprawdę potężna, to fundament i przestrzeń dla wszystkich utworów, wraz z wrzaskami atakuje pierwotnym zdziczeniem i stoi w opozycji do futurystycznych zoothornów (sprzężonych efektów gitarowych z mikrofonem). Kawałki okresowo nawiedza wokal przypominający chorały gregoriańskie. Jeżeli to wszystko nie spowodowało u ciebie jeszcze zmarszenia brwi to możesz rozważyć sciągnięcie tego albumu.
HEALTHa trzeba słuchać głośno, inaczej całe zaskoczenie na którym bazuje album traci na znaczeniu. Mimo, że tej samozwańczej płyty polecam słuchać w całości warto zwrócić uwagę na najpopularniejszy kawałek "Crimewave", który został zremiksowany i wydany przez Crystal Castles ("Courtship" i "Courtship Dating" to też nie przypadek). Kiedy myślisz, że struktura kompozycji (której w całym albumie jak na lekarstwo) rozpada się na najdrobniejsze kawałki, zapadnia zrobiona z dodatkowego toma rozsypuje ją na jeszcze mniejsze okruchy. HEALTH wybudował pomost między muzyką elektroniczną a noisecore'em.
ZDROWIE nie kręci się tylko wokół muzyki, przesiębiorczo wykorzystują swój hype i już w tym roku będzie się można od nich spodziewać internetowej tv serii - HealthVision i linii odzieżowej. Jeśli nie znasz HEALTHa nie masz prawa nazywać się hipsterem.

Tracklist
  1. Heaven 2:37
  2. Girl Attorney 0:36
  3. Triceratops 3:14
  4. Crimewave 2:04
  5. Courtship 0:56
  6. Zoothorns 2:49
  7. Tabloid Sores 2:50
  8. / / M \ \ 3:26
  9. Glitter Pills 3:38
  10. Perfect Skin 4:21
  11. Lost Time 2:12
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...