Jest i kolejny warty polecenia album w tym roku. Mowa tutaj o debiucie formacji Yuck. Zespół garściami czerpie z grunge'owej melancholii lat 90., rytmikę niskich tonów odziedziczył po Dinosaur Jr., a rozbudowane, melodyjne solówki pożyczył od Sonic Youth. Do tego zblazowany, ale wczuty wokal, wszechobecność przesteru i sprzężeń i jest naprawdę dobrze. Krążek przelatuje w całości bardzo szybko ze względu na swoje zróżnicowanie, oprócz szybkich piosenek z gitarowym slide'em przypominającym syrenę, są też te wolniejsze, ze świetnie dobranym tremolo i reverb. Tamburyna, cymbałki, a niekiedy nawet trąbki i mamy takie indie popowe oblicze noise rocka. Muzyka Yuck uderza świetnymi aranżacjami i takim uczuciem, które kojarzy mi się z poezją ale nie wiem za bardzo jak je określić. Wielu krytyków zarzuca im odgrzewanie kotletów, ale póki jest to dobrze zrobione, to co z tego?
Tracklist
- Get Away 3:36
- The Wall 3:57
- Shook Down 3:27
- Holing Out 4:11
- Suicide Policeman 3:15
- Georgia 3:36
- Suck 4:19
- Stutter 3:42
- Operation 3:47
- Sunday 4:23
- Rose Giver A Lilly 4:06
- Rubber 7:14

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz