DPKNWJT26F3H

Podstrony

Japandroids - Post-Nothing (2009)

Początkowo Brian King i David Prowse szukali wokalisty, na szczęście podjęli słuszną decyzję i sami się tą rolą podzielili. Jedynie z perkusji, pomysłowo przetworzonej gitary i chórków, z których bije braterskość powstało coś zupełnie nowego.
Post-Nothing to z jednej strony melancholijne utyskiwanie dwójki przyjaciół za minionymi czasami młodości, z drugiej satysfakcja i radość, że w ogóle tych chwil mogli doświadczyć. W całym albumie czuć błogość i bryzę znad Pacyfiku, która trafia na plaże Vancouver (BC, Canada), gdzie garstka najlepszych znajomych spotyka się przy piwie zaczepiając dziewczyny i wspominając dawne czasy. Oprócz kojących, niskich szumów w brzmieniu Japandroids doszukać się można słodkich melodii i rytmu z idealnie wyczutymi pauzami. Łącząc te elementy jesteśmy na drodze do głębokiego rozmarzenia nie poprzestając jednak z machaniem głowy. Dynamika utworów jest świetnie przemyślana, praktycznie każdego kawałka słucha się z wielką przyjemnością, nic nie nuży, ani nie męczy.
Ten album to zdecydowanie tzw. grower - z każdym przesłuchaniem brzmi coraz lepiej. Na Post-Nothing miało się znaleźć więcej kawałków ale Japandroidsom zabrakło kasy - pewnie woleli ten czas spędzić na plaży. Szkoda, bo chyba jedyną rzeczą jaką mogę zarzucić temu albumowi to właśnie jego czas trwania.







Tracklist
  1. The Boys Are Leaving Town 3:59
  2. Young Hearts Spark Fire 5:03
  3. Wet Hair 3:09
  4. Rockers East Vancouver 4:29
  5. Hearts Sweats 4:22
  6. Crazy/Forever 6:01
  7. Sovereignty 3:31
  8. I Quit Girls 4:54

Nardwuar the Human Serviette


Nardwuar to bardzo nietypowy dziennikarz, z którego wywiadów dowiaduje się o muzykach więcej niż z jakiegokolwiek innego źródła. Kanadyjczyk nie zadaje szablonowych do bólu pytań, którymi torturuje się nas w mediach. Wręcz przeciwnie, swoją ekscentryczną charyzmą i wybijającymi z pantałyku pytaniami bombarduje gwiazdę wprowadzając ją w zakłopotanie, wtedy z kolei mamy okazje wejrzeć w jej prawdziwy, a nie wykreowany charakter.
Jednak na tym nie kończy się wyjątkowość jego wywiadów, Nardwuar dysponuje ogromną wiedzą na temat zespołów, czasem okazuje się, że nawet większą niż jego założyciele. Zawsze próbuje znaleźć połączenie przepytywanego zespołu z jego własnym rodzinnym miastem, czyli Vancouver, British Columbia. Udaje mu się to w sposób czasem mniej, czasem bardziej naciągany. Zdarza mu się też wynajdywać jeszcze bardziej egzotyczne zależności jak np. Co ma wspólnego Queens of the Stone Age z 2pac'iem? The Human Serviette obdarowuje gwiazdy unikalnymi prezentami, u Pharrella Williamsa doprowadził niemalże do uronienia łzy ze wzruszenia wręczając mu winyl z jego pierwszym wydanym utworem. Sposób przeprowadzania wywiadów przez Nardwuara to ogromny test dla ego zadufanych muzyków, Henry Rollins z Black Flag, Nas, Slipknot i wielu innych na tym teście poległo. Niektórzy z kolei niemalże z Nardwuarem się zaprzyjaźnili, np. Snoop Dogg pojawił się już w pięciu wywiadach, a w ostatnim z nich raper nawet pali blanta z kamerzystą.
Nardwuar the Human Serviette przeprowadza wywiady z niemalże każdym, poczynając od takich mainstreamowych gwiazd jak, tfu-tfu, Lady Gaga i Katy Perry kończąc na niszowych zespołach typu No Age. John Ruskin (bo tak naprawdę nazywa się bohater dzisiejszego wpisu) ma również swój punkowy zespół The Evaporators. Po więcej jego wywiadów wpadajcie na oficjalny kanał YouTube lub stronę www. Swoją drogą ciekaw jestem jakby wyglądał jego wywiad z młodym, opryskliwym wobec dziennikarzy Bobem Dylanem jak ukazuje to dokument Don't Look Back. Keep on rockin' in the free world and the doot doota loot doo...

Salem - King Night (2010)

DOWNLOAD
(link usunięty)


O Salem wspominałem ostatnio w rocznym podsumowaniu. Początkowo był to solowy projekt Johna Hollanda, jednak po roku istnienia szeregi Salem zasiliło już jego dwóch znajomych. Ich pierwszą EPka z obiecującym tytułem Yes I Smoke Crack wydana w 2008 roku została wyprzedana w samej przedsprzedaży. Dwa lata później mieli okazję zremiksowania utworu z drugiego albumu HEALTH i pojawienia się na specjalnej kompilacji HEALTH::Disco2 zaraz obok Crystal Castles. Pare miesięcy po tym momencie Salem wydaje swój pierwszy album długogrający King Night wywołując burzę wśród dziennikarzy muzycznych obfitującą w określenia na nowy gatunek zwany witch house czy rape gaze. Sam z taką muzyką spotykam się po raz pierwszy.
Wyobraźcie sobie obskurnie zniekształcone syntezatory rodem z horrorów klasy b z lat 80., do tego charakterystyczną dla dubstepu, pomieszaną synkope obfitującą w sample z automatu perkusyjnego i basowy, murzyński (ale rapowany przez białego), hip-hopowy flow, wszystko utrzymane jest w szamańsko-mistycznym, ezoteryczno-okultystycznym klimacie prosto z cmentarza powitego mgłą. Jezu, z czym trzeba dzisiaj wyskoczyć, aby być oryginalnym. Jeśli chodzi o wizerunek, to nie jest gorzej - dorastanie w slumsach, dragi, dużo "I don't know" i "Ummm" w wywiadach. Pustka i tajemnica.
Album promowany jest pierwszym, tytułowym kawałkiem, w którym wykorzystany jest sample z znanego utworu Christmas Carol "O Holy Night" i niezwykle mrocznym teledyskiem. Asia zaskakuje gabberowym bitem, a jeśli chodzi o mojego faworyta to jest nim zdecydowanie Trapdoor. Warto też zwrócić uwagę na Redlights, które pojawiło się już na dwóch wcześniejszych EPkach.

It's all blurred out, aye bitch!



Tracklist
  1. King Night 3:49
  2. Asia 3:35
  3. Frost 3:24
  4. Sick 3:19
  5. Release Da Boar 5:00
  6. Trapdoor 4:31
  7. Redlights 3:42
  8. Hound 4:32
  9. Traxx 4:41
  10. Tair 2:08
  11. Killer 4:51
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...